Radek Duda

9,1 / 10

16 oddanych głosów

Spektakle z udziałem tego aktora:

Hiroshima / Love

Dramat

Hiroshima / Love to spektakl poruszający wątki nekro-podróży, ekologii, katastrofy, destrukcji, miłości i pamięci (lub jej braku). Kluczowym wątkiem tej opowieści jest spojrzenie na polityczny, ekologiczny, społeczny, historyczny i ekonomiczny kontekst atomu, a także ważnych dla kultury i ekosystemu katastrof i tragedii, jak te, które miały miejsce w Hiroszimie, Auschwitz, Fukushimie oraz w antycznych Pompejach.

Punktem wyjścia jest dla realizatorów wybuch bomby atomowej w Hiroszimie 6 sierpnia 1945 roku i powidoki wizji całkowitej destrukcji w dzisiejszym świecie, a także będący pewnie najciekawszym artystycznym przetworzeniem tego wątku film Hiroszima moja miłość (1959) Alaina Resnais. Po 60 latach od powstania filmu i 74 od wybuchu bomby, w sytuacji, gdy być może na nowo stoimy w przededniu konfliktu/wojny, gdy jednym z globalnych doświadczeń jest lęk, gdy kwestia katastrofy ekologicznej staje się kluczowym tematem, twórcy zadają pytania, co może znaczyć dziś ten splot.

Spoglądając wieloaspektowo na tę tematykę, realizatorzy tworzą na scenie fragmentaryczne i chwilowe archiwum destrukcji. Równocześnie poddają refleksji doświadczenie, które stało się ich własnym udziałem i które równocześnie jest współcześnie częstą praktyką quasi-turystyczną: sytuację podróżowania do miejsc katastrofy – śladami zniszczenia / destrukcji. Jakie jest znaczenie tych nekro-podróży? Co jest w nich pociągającego? Czy chęć obcowania ze śladami śmierci może być taką samą podnietą, jak ta towarzysząca wybuchowi miłości?

Relatywizm towarzyszący kwestiom atomu skłania do refleksji nad bezpieczeństwem, aktywizmem, utopią pacyfizmu i szukaniem alternatywnych przestrzeni i filozofii.

Hiroshima / Love to także spektakl, w którym twórcy chcieliby przyjrzeć się paradoksalnej koincydencji ekologii, kapitalizmu i nacjonalizmu.

Szczegóły

Diabeł i tabliczka czekolady

Dramat

Dziewica konsekrowana, hodowca lwów z Wojciechowa, pięciokrotna dzieciobójczyni, niepełnosprawni z domu opieki, którzy domagają się uznania ich potrzeb seksualnych, nastolatki nawiedzone przez diabła, homoseksualista, który rozpaczliwie pragnie wyleczyć się ze swojej orientacji – bohaterowie reportaży Pawła Piotra Reszki układają się w barwną plejadę postaci, w obraz Polski magicznej, zabobonnej i pełnej wewnętrznych sprzeczności. Tutaj młoda dziewczyna poślubia Jezusa Chrystusa, przystojnego mężczyznę z długimi włosami, ksiądz leczy gejów metodą „misiaczków”, namiętnych przytuleń, a w przerażającym, skrajnym przypadku Joli K., kobieta radzi sobie z niechcianą ciążą mordując kolejno pięcioro swoich dzieci. Gdzieś w tle majaczy historia Żydów na Lubelszczyźnie, zbiorowy grób w Rechcie, na którym obecny gospodarz wybudował podjazd do garażu, i lęk przed ostracyzmem dzieci i wnuków tych, którzy Żydom w czasie wojny pomagali. Za każdym, nawet najkrótszym i najbardziej błahym tekstem Reszki kryje się społeczny problem, ale to zawsze bohater, człowiek jest na pierwszym miejscu. I to w moim odczuciu stanowi o atrakcyjności jego tekstów dla teatru.

Bohaterowie reportaży Pawła Piotra Reszki stanowią swoisty margines społeczny. Niezależnie od tego, czy odsiadują wyrok w więzieniu, czy trwają w dziewictwie poświęconym bogu, jak niespełna trzysta dziewic konsekrowanych w Polsce, czy też oddają krew, żeby przynieść ośmiorgu dzieci czekoladę i zarobić trzydzieści sześć złotych zwrotu kosztów dojazdu, jak Stanisław Jaworski z Holeszowa – stanowią pewien wyjątek, osobliwe zjawisko, są mniejszością. Nie dowiedzielibyśmy się o nich, gdyby nie teksty autora. Nie usłyszelibyśmy ich głosu. W dzisiejszych czasach, kiedy coraz częściej poddawane są w wątpliwość wartości liberalnej demokracji, kiedy coraz częściej słyszymy, że „tego chce większość”, a coraz rzadziej pamiętamy, że siłą demokracji jest ochrona praw mniejszości – ten gest autora wydaje mi się szczególnie cenny i ważny.

Paweł Piotr Reszka pokazuje nam „małych” ludzi – małych nie ze względu na swoje przymioty, małych bo wypchniętych na margines, wyśmiewanych, ignorowanych, wyszydzanych, niekiedy znienawidzonych. Patrzy na nich ze szczególną mieszanką ciętego humoru i dystansu, ale przede wszystkim – empatii. I ten gest autora próbujemy przenieść na deski teatru. W kameralnej i demokratycznej przestrzeni, zacierając tradycyjny podział na widownię, scenę i scenografię, próbujemy zrealizować to najbardziej podstawowe, najprostsze, a zarazem najtrudniejsze zadanie: wzbudzić empatię widza, choćby na chwilę postawić go na miejscu postaci. Na ile współodczuwania nas stać? I czy potrafimy na czas trwania spektaklu stworzyć razem, widzowie i aktorzy, otwartą, empatyczną wspólnotę?

Szczegóły