Przemysław Chojęta - zdjęcie

Przemysław Chojęta

4,0 / 10

1 oddany głos

Spektakle z udziałem tego aktora:

Holoubek syn Picassa

Dramat

Żwirek i Muchomorek, Krokodyl Giena, Piaskowy Dziadek… Co stało się z ikonami komunistycznych filmów animowanych? Gdzie podziali się ci swojscy, choć nieco przaśni bohaterowie naszego dzieciństwa? Wyparci przez amerykańskie i japońskie kreskówki – dokąd udali się na wygnanie? Czy przysługuje im emerytura? A może dodatek za wysługę lat?
Jest miejsce, w którym da się ich jeszcze spotkać. Wszystkich, którzy chcieliby sprawdzić, co stało się z postaciami, które przez całe dekady zaludniały naszą dziecięcą wyobraźnię, zapraszamy na wizytę w specjalnym ośrodku internowania, gdzie wiodą one spokojne, bezpieczne, choć nieco pozbawione atrakcji życie…
O czym jest HOLOUBEK SYN PICASSA? O wolności. Wywalczyliśmy ją, jest na wyciągnięcie ręki, ale nie umiemy z niej korzystać. O naszej historii lat ostatnich.
O tym, że PRL nie był ani zły, ani dobry, albo że był i zły, i dobry, ale już się skończył, więc może dajmy mu/sobie spokój i nauczmy się patrzeć w przyszłość, biorąc z doświadczeń polskich to, co dobre, a rezygnując z tego, co nie wyszło. O tym, co się dzieje z ludźmi, którzy przestają być potrzebni. W kilku słowach: o Polsce dzisiejszej.

Spektakl powstał we współpracy z Akademią Teatralną w Warszawie w ramach 5. edycji „SCENY DEBIUTÓW”

Szczegóły

Spowiedź szaleńca - 13. OPMW

Monodram

Bohaterem „Spowiedzi szaleńca” jest sam Strindberg – poeta, człowiek teatru, wagabunda, skandalista, podrywacz, pijak. A właściwie jego relacja z żoną Siri von Essen, którą opisał zjadliwie w swojej autobiograficznej powieści. Strindberg w czasem nawet wulgarnych słowach daje wyraz swojej obsesji na temat żony.

Z jego monologu i oskarżeń wyłania się przerażająca postać samego autora: zakompleksionego człowieka, nienawidzącego kobiet i samego siebie, pogrążonego w paranojach i zajętego ciągłym knuciem spisków. Przemysław Chojęta nie tylko oddał w spektaklu szaleństwo Strindberga, ale i posunął się dalej przekraczając z szaleństwem granice sceny. Widz nie do końca wie z kim ma do czynienia: czy to aktor odgrywający szaleńca, czy szaleniec udający aktora. Niebanalna forma monodramu i zupełnie zaskakujące rozwiązania sceniczne sprawiają, że widownia również staje się częścią oszalałego świata z głowy Strindberga-Chojęty. Niepokojące poczucie zacierania się granic i rzeczywistości. Twórcy sami zadają sobie pytanie: „Czym ma być to przedstawienie?

Wewnętrznym monologiem o kobiecie bez kobiety? Arcyzabawnym stand-upem, wyśmiewającym wszystkie własne przywary i kłopoty z płcią przeciwną?” I odpowiadają: „Jeśli na każdym przedstawieniu nie będą rozlegać się salwy gorzkiego śmiechu z pewnością będziemy zawiedzeni. Podróż do wnętrza kobiety, z męskim przewodnikiem. Podróż na tle kobiecych ramion, palców, pleców! Porozmawiajmy o kobietach!” W tytułową rolę wcielił się Przemysław Chojęta. Aktor niebanalny i tak przekonywujący, że
widz miał wrażenie, że oto spotkał na swojej drodze prawdziwego szaleńca. Mężczyznę pogrążonego w najciemniejszych zakamarkach obłędu, dla którego nie ma już żadnego ratunku, i który na zawsze pozostanie osamotniony w swojej chorobie. Targany skrajnymi emocjami - od nienawiści aż po miłość, balansował na cienkiej granicy całkowitego załamania psychicznego i euforii. Spektakl był pewnego rodzaju eksperymentem, w którym znaczącą rolę odgrywała publiczność.

A może w ogóle jej nie było? Może wszyscy widzowie, którzy byli w przestrzeni Teatru Polskiego, stali się, mimo swojej woli, uczestnikami tej porywającej spowiedzi? Zachęcani przez tytułowego szaleńca weszli w interakcję, której celem było oczyszczenie duszy obłąkanego i przywrócenie jego psychiki do stanu przedmałżeńskiego. Czy się udało? W życiu prywatnym Strindberg żenił się jeszcze dwukrotnie, a więc można wnioskować, że jego strach i niechęć do kobiet zniknęły. A w Teatrze - kiedy zgasły światła
nadszedł czas na refleksję o tym, jak nierozumiane przez mężczyzn, a tym samym okrutne potrafią być kobiety.

Szczegóły

Holoubek syn Picassa

Żwirek i Muchomorek, Krokodyl Giena, Piaskowy Dziadek… Co stało się z ikonami komunistycznych filmów animowanych? Gdzie podziali się ci swojscy, choć nieco przaśni bohaterowie naszego dzieciństwa? Wyparci przez amerykańskie i japońskie kreskówki – dokąd udali się na wygnanie? Czy przysługuje im emerytura? A może dodatek za wysługę lat?
Jest miejsce, w którym da się ich jeszcze spotkać. Wszystkich, którzy chcieliby sprawdzić, co stało się z postaciami, które przez całe dekady zaludniały naszą dziecięcą wyobraźnię, zapraszamy na wizytę w specjalnym ośrodku internowania, gdzie wiodą one spokojne, bezpieczne, choć nieco pozbawione atrakcji życie…
„O czym jest HOLOUBEK SYN PICASSA? O wolności. Wywalczyliśmy ją, jest na wyciągnięcie ręki, ale nie umiemy z niej korzystać. O naszej historii lat ostatnich.
O tym, że PRL nie był ani zły, ani dobry, albo że był i zły, i dobry, ale już się skończył, więc może dajmy mu/sobie spokój i nauczmy się patrzeć w przyszłość, biorąc z doświadczeń polskich to, co dobre, a rezygnując z tego, co nie wyszło. O tym, co się dzieje z ludźmi, którzy przestają być potrzebni. W kilku słowach: o Polsce dzisiejszej”. (Julia Szmyt, reżyser spektaklu)

Szczegóły