Paulina Puślednik - zdjęcie

Paulina Puślednik

7,6 / 10

13 oddanych głosów

W 2012 dołączyła do zespołu Narodowego Starego Teatru, gdzie zdążyła zagrać kilka świetnych ról. Największy sukces przyniósł jej aktorski majstersztyk, jakim jest kreacja w „Pawiu królowej” Pawła Świątka wg powieści Doroty Masłowskiej – obleganym przez widzów teatralnym fenomenie, pełnej szalonej dynamiki, groteskowej opowieści o naszej współczesności: „To nie jest literatura, to jakiś k..wa bełkot, ta laska ma nakur…one we łbie – ten świetny, autoironiczny fragment «Pawia królowej», z zamianą literatury na teatr, można odnieść także do inscenizacji tekstu. Powieść Masłowskiej po przetransponowaniu na język sceny pozostaje «bełkotem», kakofonią dźwięków współczesnej kultury popularnej, miszmaszem, chaosem, mozaiką. Bełkotem zamierzonym, oddającym/ukazującym bełkotliwy charakter kultury postmodernizmu” – pisał Maciej Pieczyński w „Teatraliach”. Za role w tym spektaklu Paulina Puślednik zasłużenie otrzymała aktorskie nagrody na festiwalach w Kaliszu i Koszalinie.

Niebanalną urodę, wielki temperament i ogromne wyczucie sceny młodej aktorki dostrzegli również inni reżyserzy pracujący w Starym Teatrze, powierzając jej ciekawe i odpowiedzialne role w swoich spektaklach: Mikołaj Grabowski (ostra Andżela w „Czekając na Turka” Stasiuka, zmysłowa Róża w „Panu Tadeuszu” Mickiewicza), Szymon Kaczmarek (genialna Julia Gibbs w „Naszym mieście” Wildera) czy Paweł Passini (wyrazista Stara Łendi w „Wandzie” Sylwii Chutnik i Patrycji Dołowy).

Zapadającą w pamięć kreację nieszczęsnej córki tytułowego bohatera, ofiary rozpętanego misterium przemocy, stworzyła w spektaklu Wojtka Klemma „Anatomia Tytusa. Fall of Rome” wg Heinera Müllera: „Lawinia (Paulina Puślednik) ubrana w różową sukieneczkę staje się centralną postacią najmocniejszej sceny w spektaklu Klemma, w której gwałt zakończony brutalnym okaleczeniem – obcięciem rąk oraz wyrwaniem języka – przedstawiony został w konwencji dziecięcej zabawy, szczeniackich zalotów. Dziewczyna przekomarza się z synami Tamory, którzy w końcu zaczynają szarpać jej sukienkę i polewać wodą, nucąc przy tym znaną przedszkolną piosenkę o robieniu prania. Kiedy odchodzą, dziewczyna miota się po scenie, wymachując żałośnie pustymi rękawami” (Katarzyna Misiuk, „Teatralia”).

Ogromny potencjał scenicznej osobowości aktorki wykorzystał Jan Klata, powierzając jej efektowną, naszkicowaną grubą kreską rolę Ubicy w swoim obrazoburczym, niepoprawnym politycznie „Królu Ubu”. Aktorka brawurowo wywiązała się z tego ryzykownego zadania: „Paulina Puślednik jako Ubica jawi się szyderczą «divą», która zagubiła własne «emploi». Będąc jedyną kobieta w świecie obleśnych, zunifikowanych samców próbuje różnych ról, jakie «tradycyjny» teatr narzuca aktorkom. Jest femme fatale, żoną żegnającą męża wyruszającego na wojnę, konspiratorką, obiektem seksualnym, doradczynią «swojego mężczyzny». Gdy Ubu wyrusza na wojnę, Ubica tarza się z żalu po ziemi, w następnej scenie snuje intrygę wymierzoną przeciw mężowi. Każda z tych schematycznych ról zostaje skażona błazeństwem i przesadą, co demaskuje ich konwencjonalną, teatralnie zużytą naturę” ­ – oceniał Tomasz Fryzeł w „Didaskaliach”.

Często występuje w:
Spektakle z udziałem tego aktora:

Po wygnaniu

Miłosz jak świat – tak zatytułował tom szkiców o twórczości tego pisarza Jan Błoński. Bo być może nie ma wielkiego tematu, którego w swojej twórczości nie podjąłby Czesław Miłosz. Człowiek wobec historii, człowiek wobec drugiego człowieka, człowiek wobec Boga; sprawy wielkie i małe, „Winy twoje i moje? Nieduże winy. Sekrety twoje i moje? Drobne sekrety” (jak pisał w jednym z wierszy); człowiek cielesny i duchowy, grzeszny i przekraczający własne ograniczenia. Wśród wielkich tematów poruszanych przez Czesława Miłosza jednym z ważniejszych była miłość i jej pochodne: namiętność, pożądanie ciała drugiej osoby, pragnienie fizycznej bliskości niezależne od wieku, wreszcie nieodłączne temu wszystkiemu niespełnienie.

Na kartach wielu wierszy Miłosz eksploruje temat miłosnych zbliżeń i oddaleń, uniesień i upadków, pożądań i rozstań. Już w roku 1943, w drugim tomie Ocalenie, pisał w wierszu Miłość: „Miłość to znaczy popatrzeć na siebie, / Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy, / Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu. […]”.

Szczegóły