Mamadou Góo Bâ - zdjęcie

Mamadou Góo Bâ

6.6 / 10

24 oddanych głosów

Artysta, znany również jako Góo Bâ, od 20 lat występuje jako aktor, muzyk i performer, a także członek międzynarodowej grupy artystycznej LaFabriks, z którą zrealizował wiele projektów, m.in. w Niemczech, Francji, Belgii, Szwajcarii, Holandii, Austrii i Japonii. Od pięciu lat mieszka w Polsce, gdzie koncertuje m.in. z Raphaelem Rogińskim i zespołem The Rockas.

Jest współtwórcą i solistą formacji muzycznej Żywica. W 2014 zajął pierwsze miejsce w konkursie zorganizowanym w ramach festiwalu WarVie Instytutu Sztuk Performatywnych i fundacji Warsaw Bauhaus.

Uczestniczył w licznych projektach teatralnych i performansach, m.in. w spektaklu Nikt nie byłby mną lepiej. Koncert w reżyserii Łukasza Chotkowskiego w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze (premiera – kwiecień 2013), a także w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie jako przewodnik po wystawie Karoliny Brzuzan Noma (listopad 2015). Od dwóch lat jest członkiem fundacji Strefa WolnoSłowa, z którą zagrał w spektaklach Burza, Język do ocalenia i To jest Europa?

Często występuje w:
Spektakle z udziałem tego aktora:

Lawrence z Arabii

Dramat

„Lawrence z Arabii” to teatralny „głuchy telefon”, mnoży nieporozumienia i zapośredniczenia, weryfikuje popularne przekonania. To farsa o tożsamości, powstająca dzięki interakcji kilku grup: realizatorów, obcokrajowców zamieszkujących w Polsce oraz aktorów Teatru Powszechnego. To wreszcie próba wejścia w nieswoje buty, zerknięcia na to, co swojskie, z zewnątrz oraz fantazja o teatrze tworzonym na zamówienie społeczeństwa różnych tradycji i języków. A także gra z oczekiwaniami - bo co właściwie wiesz o Sudanie? kiedy Polska była republiką bananową? dlaczego Zorro nosi burkę? czy bardziej odległym krajem jest Wenezuela, czy też magazyn Amazona?

Twórcy, nie chcąc wytwarzać fantomowego obrazu „innego”, postanowili zaprosić do współpracy osoby nowoprzybyłe, niezakorzenione w Polsce, zmuszone do opuszczenia swoich krajów macierzystych. Oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością, wyobrażenia zweryfikowały w nieoczekiwany sposób, a spektakl sam zdefiniował swój komediowy charakter. Komedia traktowana jest tu jednak zupełnie poważnie - jako konkretna broń przeciwko tożsamościowym uogólnieniom i fantazjom.

Szczegóły spektaklu

Wściekłość

Dramat

„Gniew będziecie wykrzykiwać to w jedną, to w drugą stronę, niezależnie od tego, jakiego sortu jesteście i jacy wściekli jesteście”.

Elfriede Jelinek zaczyna pisać Wściekłość po zamachu w redakcji pisma „Charlie Hebdo” oraz po zabiciu czterech klientów sklepu z żywnością koszerną. Tym, którym mówi we Wściekłości jest indywidualny głos, najczęściej jednak jest to „my”, które płynnie przechodzi ze strony ofiar na stronę bojowników.
„Zabijcie wszystkich, którzy nie są wami! To raczej proste przesłanie. Ludzie je słyszą i słuchają, a potem nie ma wyjścia, bo jest za późno. Rzeźnia ruszyła. Podniosła się wrzawa, podniosły się krzyki, reszta już się nie podniesie”.

Stajemy się ofiarami narcystycznego, oślepiającego gniewu samozwańczych bojowników, którzy głoszą, że ich los jest losem świata. Osieroceni po wielokroć – przez ojca, matkę, ojczyznę, własność i kierunek – osierocają innych. Dlatego też ciągle zmienia się i zlewa perspektywa mówiących: zorkiestrowana wściekłość, która likwiduje wszelkie wątpliwości i wszelki bezwład, stwarzając pewność i reguły gry. Pewne jest, że Jelinek napisała sztukę, która stała się smutną prognozą rzeczywistości, która trwa. „Mogłabym pisać Wściekłość w nieskończoność” - mówi Jelinek.

Spektakl dla widzów dorosłych.

Szczegóły spektaklu