Małgorzata Rapa - zdjęcie

Małgorzata Rapa

8,8 / 10

5 oddanych głosów

Karierę artystyczną rozpoczęła w 1993 roku jako artystka chóru Teatru Muzycznego w Lublinie. Dzięki licznym kreacjom aktorskim oraz przychylnym recenzjom krytyki w sezonie artystycznym 2002/2003 dołączyła do grona solistów Teatru. Od kilku lat artystka zaznaczyła swoją obecność zarówno w spektaklach operowych, operetkowych, wodewilowych, w spektaklach dla dzieci oraz koncertach. W swoim dorobku artystycznym posiada m.in role.: Arseny w „Baronie cygańskim” J. Straussa, Stasi w „Księżniczce czardasza” E. Kalmana, Lizy w „Hrabinie Maricy” E. Kalmana, Hudel w „Skrzypku na dachu” J. Steina i J. Bocka, Sylwiany w „Wesołej wdówce” F. Lehara, Julii w „Różowych okularach”, Jacka w „ O dwóch takich co ukradli księżyc”, Kota w „Pinokiu”, Królewny w „Kocie w butach”, Kopciuszka w „Kopciuszku”, „Serduszko z lodu” (Mała Rozbójniczka). Na swoim koncie ma również role dramatyczne: „Śluby panieńskie” (Klara), „Ania z Zielonego wzgórza” (Ania), „Szatan z siódmej klasy” (Wanda). Jest osobą kojarzoną zarówno przez fachową krytykę jak i publiczność nie tylko za występy na deskach Teatru Muzycznego, ale również za zaangażowanie w różnego rodzaju akcje promujące Miasto Lublin. Wyróżniona została następującymi odznaczeniami: Medal Prezydenta Miasta Lublin, Dyplom Uznania Marszałka Województwa Lubelskiego.
Często występuje w:
Spektakle z udziałem tego aktora:

Bal w Savoyu

Operetka

„Bal w Savoyu” Paula Abrahama to operetka w III aktach, której libretto stworzone zostało według najlepszej receptury opracowanej przez takich geniuszy gatunku jak Strauss, Kalman czy Lehar.

To historia towarzysko-miłosna ujawniająca ciągoty międzywojennych elit do wyzwalania się z wiktoriańskiej moralności, podana oczywiście w sosie genialnie syntetycznym. W tej rewiowej i przepysznej aranżacyjnie operetce reprezentant elit frenetycznie balujących u progu zmierzchu bogów brata się z synem orientu, a wybitnie uzdolniony artysta okazuje się być artystką i dokonuje publicznego coming out’u – gdzież, jak nie na wielkim balu w hotelu Savoy!

Tytuł ten był już dwukrotnie wystawiany przez nasz teatr (w 1962 oraz 1989 roku) i za każdym razem cieszył się niesamowitym wzięciem. Spowodowane było to przede wszystkim muzyką, pozwalającą określać „Bal w Savoyu” operetką zaiste musicalową. To właśnie kompozytor dzieła Paul Abraham był tym, który zaimportował jazz na wielkie sceny Europy jeszcze w latach 30-tych XX wieku. Dodatkowym atutem dzieła jest, wzbudzająca zachwyty publiczności imponująca liczba tańców charakterystycznych dla międzywojnia (foxtrot, shimmy, tango, slow fox), z czego skrzętnie korzysta efektowna choreografia.

"Bal w Savoyu" to dzieło jednocześnie piękne i magnetyzujące, a wątki zaakcentowane w naszej adaptacji z pewnością frapować będą umysły w szerokim dyskursie publicznym.
TREŚĆ

Finalizując upojną podróż poślubną Markiz Arystyd Faublas i Madleine na Weneckim tarasie po raz kolejny wyznają sobie miłość i przyrzekają wierność, by nazajutrz powrócić do Nicei i rozpocząć spokojne małżeńskie pożycie. Plany jednak zmienia niespodziewane zaproszenie na bal w hotelu Savoy, które przysyła dawna kochanka Markiza Tangolita - argentyńska tancerka. To egzekucja długu z przeszłości, którego przedmiotem jest kolacja we dwoje na żądanie Tangolity - ekwiwalent za nagłe odprawienie metresy.

Arystyd nie chcąc zdradzić się z dość kontrowersyjnym zamiarem wzywa na konsultację swego przyjaciela - attache poselstwa tureckiego we Francji Mustafę, który w sprawach małżeńskich wykazuje daleko większe (sześciokrotnie!) doświadczenie od Markiza. Ten obmyśla plan wyciągnięcia Arystyda do Savoya pod pretekstem spotkania ze starym przyjacielem, kompozytorem Pasodoble. Plan wspaniały, ma tylko jeden szkopuł - kompozytorem Pasodoble jest przyjaciółka Madleine, Daisy Darlington, która robi zawrotną karierę muzyczną pod męskim pseudonimem i tego samego dnia przybywa do posiadłości państwa Faublas by wyciągnąć Madleine dokładnie na ten sam bal!

Przyjaciółki pozwalają więc Arystydowi i Mustafie snuć intrygę, podczas gdy same wzywają krawca, by ekspresowo skroił dla Madleine balową kreację kobiety wyzwolonej, w której ma dokonać się odpłata pięknym za nadobne - z pierwszym lepszym napotkanych chętnym mężczyzną.

Zaczyna się bal, na którym Madleine z zaciśniętymi pod woalem zębami śledzi flirt Arystyda i Tangolity, sama próbując grać prowokującą ekskluzywną kokotę. W końcu kandydat na kochanka wyłania się z wirującego tłumu (w którym bawi się również wielka koalicja Mustafy i jego sześciu multikulturowych byłych żon, zachwalających go nota bene Daisy, która wyraźnie czuje miętę do tureckiego dyplomaty). Gdy Markiz i Tangolita wybierają pokój, w którym ma się wypełnić zobowiązanie, Daisy zaciąga poznanego Celestyna do pokoju obok, by - przy pomocy usłużnego kelnera - powtarzać wszystko to, co dzieje się za ścianą. Nawet telefon od targanego wyrzutami sumienia męża odbiera Madleine, utwierdzając go w przekonaniu, że grzecznie czeka na niego w domu.

Światła gasną.

Tymczasem w sali balowej szykuje się występ Pasodoble. Ku ogromnemu zdziwieniu zebranych, a zwłaszcza Mustafy, na scenę wkracza Daisy Darlington, ogłaszając przez radio całemu światu, że to ona jest autorką szlagierów, które tańczy się we wszystkich stolicach. To również świetna okazja do ogłoszenia zaręczyn z Mustafą. Swoje ogłoszenie ma też Madleine, która w emocjonalnym wystąpieniu piętnuje swego męża za romans z Tangolitą i jednocześnie rewanżuje się rewelacjami o swoim obcowaniu w pokoju numer 9.

Na drugi dzień o echach skandalu czytają jego bohaterowie w prasie codziennej. Wszystko wskazuje na to, że właśnie kończy się pięknie zaczęte małżeństwo. Sprawę ratuje ostatecznie prowokacja Daisy. Kompozytorka przyciska Celestyna, który zjawia się w domu państwa Faublas w charakterze notariusza mającego załatwić formalności rozwodowe. Finał sztuki publiczność operetkowa zaakceptuje łaskawie i z ulgą, gdyż wszystko kończy się tak, jak zaczęło - bez absmaku.

Szczegóły

Zemsta Nietoperza

Operetka

Przepyszna operetka w wykonaniu śpiewaków, tancerzy i muzyków naszego teatru, jest zdecydowanie jednym z lepszych przedstawień jakie kiedykolwiek w Lublinie były wystawiane. Zabawna i wyrafinowana historia intrygi w salonowych realiach Wiednia ma prawo i z pewnością rozbawi najbardziej wymagających widzów.

Dzieło Straussa jest jedną z najlepiej wytrzymujących upływ czasu, wręcz sztandarową dla operetki pozycją. Muzyczny przekrój przez wiele stylów, stawia uwerturę utworu na pozycji zarówno jednej z najbardziej skomplikowanych jak i atrakcyjnych dla ucha.

Akcja rozgrywa się pod koniec XIX wieku w modnym podwiedeńskim kurorcie. Opowiada o losach Gabriela von Einsensteina, który postanawia wieczór przed pójściem do więzienia spędzić na balu, a także jego żony Rozalindy i jej kochanka Alfreda. Zarówno oni, jak i pokojówka Adela wplątani zostają w misterną intrygę zaplanowaną przez dra Falke, który pragnie zemścić się na Einsensteinie, za kawał z poprzedniego karnawału. Pogoń za przyjemnością i zabawą, jest tu głównym motorem rozgrywającej się akcji, która – jak to w operetkach – kończy się szczęśliwie, pozostawiając widza oczarowanego pięknymi melodiami Johanna Straussa.

Szczegóły

Porwanie Sabinek

Komedia

W mieszkaniu panuje względny porządek (żona Ernestyna w sanatorium, ale pokojówka Weronika na posterunku). Profesor języków starożytnych Paweł Owidowicz nie ma zielonego pojęcia o tym, że w ciągu kilku dni jego całe profesorskie życie stanie na głowie. To, o czym Paweł Owidowicz wie doskonale, to stan jego portfela, który od pewnego czasu prowokuje go do refleksji o przemijaniu i kruchości życia.

Paweł Owidowicz jest szacownym obywatelem, dlatego to w jego właśnie drzwiach staje dyrektor Strzyga-Strzycki z osobistym zaproszeniem na spektakl swojego teatru, który właśnie zawitał do miasta. Dowiadując się, że profesor jest autorem niepublikowanej sztuki „Porwanie Sabinek” postanawia ją natychmiast wyreżyserować i wystawić jej prapremierę w ciągu tygodnia. Odurzony spodziewaną sławą, bogactwem i uznaniem profesor zapomina o ostrożności i skromności – zgadza się na inscenizację. Jest tylko pewien mały szkopuł – żona Pawła Owidowicza nie jest – mówiąc delikatnie – do teatru przekonana. Właściwie teatru nienawidzi oraz nim gardzi. Ponieważ Ernestyna niespodziewanie wraca z Krynicy, sprawa schodzi na poziom konspiracyjny.
Dalsze perypetie, to już parada dowcipu sytuacyjnego i literackiego. Mieszanka ambicji literackich okraszona zawiłościami rodzinnymi (Karol i chorobliwie zazdrosna Madzia) i towarzyskimi (stary znajomy Gromski i jego marnotrawny syn Emil, w którym kocha się – a jakże! - córka profesora Anulka). O tej sytuacji powiedzieć humor to mało, tu trzeba powiedzieć Tuwim!

Zapraszamy na zwariowaną komedię ze starożytnością w tle, w której pokojówka poprawia wypracowania z łaciny, a łacina dla odmiany nikogo nie obraża. Poglądowa lekcja nowoczesnej bankowości pod tytułem: Ile razy można pożyczyć to samo pięćset koron - GRATIS!

Szczegóły