Kinga Sobieszczańska - zdjęcie

Kinga Sobieszczańska

9,1 / 10

60 oddanych głosów

Często występuje w:
Spektakle z udziałem tego aktora:

Sarenki

Komedia

Piotr to dyrygent, który w wypadku samochodowym stracił dwie powieki i dostał drewniane protezy. Kiedy płacze, bardziej skrzypi niż klapie.
Patryk to grzybiarz, który w wieku 10 lat urósł w ciągu jednej nocy o 88 centymetrów, dlatego ma paniczny lęk wysokości.
Karol to Karol - płacze podczas orgazmu.
Do tych trzech życiowych nieudaczników przyjdą pewnego wieczoru 3 sarny aby spełnić po jednym życzeniu każdego z panów. Autorem tej pełnej absurdu czeskiej komedii jest Tomas Svoboda, którego spektakle charakteryzuje czeski absurd.

Szczegóły

Zemsta Aleksandra Fredry

Komedia

Aleksander Fredro po raz kolejny zagościł w repertuarze Teatru Bakałarz. Tym razem przenieśliśmy na scenę jego opus magnum. Zrobiliśmy to po to, aby udowodnić aktualność tej wspaniałej komedii. Tutaj rodzi się pytanie: czy „Zemsta” wciąż pozostaje komedią? Czy jest nią dzisiaj, kiedy nienawiść międzyludzka jest silniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej? Czy gniew i hipokryzja, ponieważ takie postawy reprezentują Cześnik oraz Rejent, to w XXI wieku takie atrybuty osobowości, które należy prześmiewać? Postanowiliśmy je zatem uwypuklić i zamieniając kolejność scen, dokonując cięć w tekście (ale nie dopisując ani słowa do oryginału!), zmienić intencje niektórych postaci i ogólne relacje międzyludzkie. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie „Zemstę” Aleksandra Fredry, na której prawie wcale się nie śmiejemy? A jeżeli tak – to tylko sami z siebie? Aleksander Fredro nie był fanem ludzkiego gatunku. „Brał na warsztat” nasze najgorsze przywary i ukazywał je w krzywym zwierciadle, chociaż im dłużej przebywał wśród ludzi – tym mniej było mu do śmiechu. Dlatego też nie obrażamy Pana Hrabiego, a wręcz oddajemy mu głos bardziej, niż którykolwiek teatr w swoich wcześniejszych interpretacjach. Właśnie dlatego zapraszamy Cię, przyjdź zobaczyć „Zemstę Aleksandra Fredry”.

Szczegóły

Bóg Mordu

Dramat

Drodzy Widzowie i Przyjaciele,

spektakl, którym niemalże inaugurowaliśmy rozpoczęcie działania Teatru Bakałarz został zdjęty z afisza. Mamy dla Was niespodziankę - 12 maja o godz. 20:00 na scenie Artefakt Cafe, przy ul. Dajwór 3, zagramy go raz jeszcze, ku pamięci. Zobaczycie także zmianę obsadową, rudowłosą Lidkę zastępuje znana Wam z "Sarenek" Lodzia, czyli Agnieszka Gola. Scena nieduża, liczba miejsc mocno ograniczona. Do zobaczenia.

„Bóg mordu” w Teatrze „Bakałarz” - recenzja Marcina Kani

"17 grudnia na scenie Teatru „Bakałarz” w Krakowie odbył się premierowy pokaz sztuki Bóg mordu autorstwa francuskiej dramatopisarki Yasminy Rezy. Reżyser spektaklu i odtwórca jednej z głównych ról Paweł Budziński dobrze poradził sobie z opracowaniem tej niełatwej materii dramatycznej. Niełatwej, gdyż ukazanie czworga dojrzałych ludzi, których spotkanie przeradza się w ostry konflikt na tle światopoglądowym, może być wyzwaniem nawet dla reżyserów i aktorów profesjonalnych. Od premiery sztuki w 2006 roku dzieło Rezy jest stale obecne na scenach najbardziej prestiżowych teatrów w Europie i na świecie (w Krakowie wystawiał je Teatr im. Juliusza Słowackiego). Przypomnijmy, że w roku 2011 r. ze spektaklem tym zmagał się sam Roman Polański oraz gwiazdy kina amerykańskiego: Jodie Foster, Kate Winslet, Christoph Waltz i John C. Reilly. Powstał wówczas film Rzeź (Carnage), pozytywnie przyjęty przez krytykę.

Młodzi aktorzy nie przestraszyli się swych znakomitych poprzedników. Dobrze wczuli się w role i dali pokaz rzetelnej gry teatru amatorskiego – żywego, szczerego w warstwie gestów i zachowań, uważnie przygotowanego pod względem formalnym. Zaproponowane przez nich interpretacje postaci nie były próbą twórczego naśladowania wzorów z dużego ekranu, lecz wynikiem samodzielnych poszukiwań artystycznych. Licznie zgromadzona widownia mogła zatem obejrzeć spektakl bardzo autorski, gotowy (bo przygotowany podczas licznych prób), a jednocześnie powstający na nowo – w emocjonalno-intelektualnym współdziałaniu z odbiorcami. Osoby, które odwiedzą Teatr „Bakałarz”, z pewnością poczują tę interakcję.

Bardzo dobrym zabiegiem było zastąpienie oryginalnych imion, nazwisk i nazw ulic nazwami polskimi. Dzięki temu akcja sztuki nie dzieje się w odległym Nowym Yorku, ale w przestrzeni znanej widzowi, gdzieś w okolicy ulic Oleandry i Ingardena. Podobnie jest z postaciami. U Budzińskiego nie należą one do nowojorskiej klasy średniej, lecz są krakowianami, przeżywającymi wszelkie radości i smutki mieszkańców miasta pod Wawelem (jeden z bohaterów przyznaje, że jego firma mieści się „aż pod Bochnią”). To dobrze, że reżyser zdecydował się na taki zabieg formalny. Ciekawie też zaaranżowano układ widowi, scenografię i choreografię, co sprawiło, że sala Klubu „Bakałarz” przeobraziła się w prawdziwą scenę – z zawartą w niej tajemnicą aktorstwa i rozgrywającego się za jego pośrednictwem dramatu. Z kolei moment, w którym tytułowy „bóg mordu” daje o sobie znać, już teraz przeszedł do historii Teatru „Bakałarz”. Nie zdradzamy jednak szczegółów…"

Szczegóły

Osiem Kobiet

Dramat

Tajemnicza śmierć głowy rodziny, a zarazem jedynego mężczyzny w domu powoduje rozpoczęcie śledztwa, prowadzonego przez tytułowe osiem kobiet, które płynnie przechodzą między rolami oskarżających i oskarżanych. Komediodramat dotykający tematykę zachłanności, która drzemie w każdym człowieku. Jak daleko się posuniesz, dla majątku, dla pieniędzy? Debiut reżyserski Mieszka Syca w którym osiem różnych od siebie kobiecych osobowości spotka się w tragicznych okolicznościach. Spektakl przeniesiony w realia bogatego domu lat 70.

Szczegóły

Ecce Homo

Dramat

Czy można rządzić, nie krzywdząc innych?
„Oto Człowiek!” – powiedział Piłat – sędzia. Powiedział to z szacunkiem i litością. W spektaklu „Ecce Homo”, Teatr Bakałarz zachowuje słowa, ale odwraca intencję, poddając w wątpliwość, czy dzisiejszy człowiek zasługuje na szacunek a nawet na litość. Sędzią jest tutaj Mefistofeles, wyjęty z „Faustusa…”, Christophera Marlowea, posługujący się słowami trzech Wiedźm z szekspirowskiego „Makbeta”. Znaczenie Trójcy Świętej także zostaje tutaj odwrócone: sędzia nie jest bowiem ani litościwy, ani pełen współczucia; nie daje drugiej szansy, ale jest sprawiedliwy. Makbet trafia do piekła i to jego oczami poznajemy kolejne kręgi miejsca do którego trafiły wszystkie ważniejsze czarne charaktery z dramatów Szekspira: Klaudiusz, Brutus oraz córki Króla Leara. Zarówno aktorzy, jak i widzowie znajdują się w miejscu do którego trafił każdy człowiek, który skrzywdził drugiego dla władzy. Czy widząc niekończące się cierpienie potępionych dusz, Makbet wybierze inaczej? Czy cofnie rękę przed wbiciem sztyletu w królewską pierś?

Szczegóły

Wydmuszka

Komedia

Zabawna opowieść o przyjaźni dwóch całkowicie odmiennych od siebie kobiet: bogatej żony lokalnego biznesmena i skostniałej bibliotekarki. Jak się okazuje, przeciwieństwa mogą przyciągać się również w przyjaźni.


RECENZJA

Jak bardzo może zmienić nasz życie przypadkowe spotkanie? Jak bardzo wpływają na nas spotkani ludzie? Czasami ten wpływ jest większy, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Przypadkowe spotkanie może przerodzić się w trwałą znajomość, a każdy człowiek uczy nas czegoś innego. O takim trudnym, ale jednocześnie ważnym dla obu stron spotkaniu opowiada „Wydmuszka", którą na scenę przeniósł Paweł Budziński z Teatru Bakałarz.
Widzimy realistyczne wnętrze biblioteki, skąpane w ciepłym świetle. Za biurkiem, po prawej stronie sceny, siedzi młoda kobieta, która swoim wyglądem oraz zachowaniem idealnie oddaje stereotypową panią z biblioteki szkolnej. Brązowa spódnica, sweterek, związane włosy i zasadniczość. Nagle w drzwiach pojawia się druga kobieta – w obcisłych spodniach, krótkiej bluzce, białym płaszczu oraz makijażu przynosi powiew ulicy i burzy spokój cichej biblioteki.

Dwie młode kobiety znajdują się na scenie niemal cały czas. Długie fragmenty dialogów przerywane są wyciemnieniem, w czasie których słychać muzykę. To chwila oddechu, w której napięcie spada, ale cały czas jesteśmy ciekawi, co będzie dalej. Aktorki mają czas na zmianę strojów, a widzowie chwilę na refleksję. To swoista manipulacja napięciami, która nie pozwala oderwać oczu od tego, co dzieje się na scenie, a jednocześnie zmusza widzów do indywidualnego skonfrontowania „tradycyjnego" stylu życia spokojnej Haliny (Kinga Sobieszczańska) z „idącą jak burza", nowoczesną, głośną Roksaną (Dominika Frandlucha).

Aktorki tworzą perfekcyjny, energetyczny duet, który potrafi poradzić sobie nawet z rozśmieszającą wszystkich wpadką tekstową. Szybkie opanowanie sytuacji to podstawa profesjonalnego działania. Patrzy się na nie niezwykle, ponieważ są zupełnie różne także fizycznie, co jeszcze podkreśla ich odrębność. Halina jest niska, ma dłuższe, kręcone włosy i nosi okulary; Roksana natomiast to wysoka kobieta, o krótkiej fryzurze i wyzywającym wyglądzie. Ostatecznie bierze górę swoista „solidarność" kobiet i znajdują one wspólny język.

Warto zwrócić uwagę, że mimo wielości rekwizytów – wszystkie są wykorzystane. Halina spędza dzień na przeglądaniu kart bibliotecznych, układaniu książek i przewożeniu ich wielką, metalową szafką na kółkach. Siedzi w ciszy i chyba tego najbardziej brakuje: choćby delikatnej muzyki w bibliotece. Roksana lubi rozsiąść się na stojącej po lewej stronie kanapie, a płaszcze zostawia na wieszaku przy wejściu. Mamy tu nawet zaskakujące otwarcie prawdziwego okna, które na parę chwil odurza nas powietrzem z zewnątrz.

W „Wydmuszce" wyraźnie obserwujemy proces „zamiany ról" – przebojowa Roksana okazuje się nieszczęśliwą kobietą, żyjącą w związku głównie dla pieniędzy. Halina, zamknięta w bibliotece i chowająca się przed wścibską matką to idealistka, marząca o wielkiej miłości. W miarę upływu czasu, widzimy, że Roksana wcale nie jest tak pewna siebie, natomiast Halina szybko decyduje się na ich wspólny wyjazd: spełnienie marzeń o Casablance. Każda z kobiet jest gotowa na zmianę swojego życia.

Teatr Bakałarz przygotował spektakl, w którym śmiech miesza się z przygnębieniem, a szczęście okazuje się być wartością względną, którą czasami sobie wmawiamy. Gdyby Roksana nie weszła w deszczowy dzień do biblioteki, długo jeszcze nie zyskałaby przyjaciółki. Samotne w gruncie rzeczy kobiety powoli stają się sobie coraz bliższe, uświadamiając sobie swoje położenie. Przeciwstawne bieguny ich charakterów przyciągają się, a my oglądamy historię, która z komedii przeradza się w melodramat z happy endem. Jesteśmy oczarowani – zarówno formą, jak i treścią. I wszyscy wstajemy do oklasków.

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
18 marca 2017
żródło: http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/dwie-kobiety.html

Szczegóły