Iwona Bielska - zdjęcie

Iwona Bielska

8,2 / 10

88 oddanych głosów

Data urodzenia:
03-09-1952 (68 lat)

Aktorka filmowa i teatralna. Absolwentka Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. L. Solskiego w Krakowie (1977). Debiutowała w tym samym roku na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego grając Hankę w „Moralności Pani Dulskiej”, związana była z tą sceną przez siedem lat. W kolejnych latach grała w teatrze STU w Krakowie, Rozmaitości w Warszawie oraz w Nowym w Łodzi. W Teatrze Nowym zagrała jedną ze swoich największych ról, wcieliła się w postać królowej Elżbiety w „Królowej i Szekspirze”. Otrzymała za tę rolę łódzką Złotą Maskę (Kraków 1997, Łódź 2000), nagrodę na XL Kaliskich Spotkaniach Teatralnych i nagrodę Ludwika w Krakowie. W 1996 powróciła do Teatru im. Juliusza Słowackiego, od 2002 roku aktorka Teatru Starego.
Spektakle z udziałem tego aktora:

Próby

Komedia

W trakcie próby teatralnej twórcy odsłaniają przed widzami sekret tworzenia przedstawienia, wprowadzając ich w teatralne kulisy. Bo któż nie lubi w nie zaglądać? A tam – pomieszanie z poplątaniem: dylematy aktorek („czy reżyser ma prawo być chamem?”), wątpliwości aktorów („czy ten zawód jest poważny?”) i tonący w dygresjach reżyser („w Nowym Teatrze gra się po staremu, w Starym Teatrze też po staremu, nie wiem, po co porządni ludzie idą na reżyserię…”). I tylko końca pracy nie widać – próba trwa przez cały spektakl. A może to ona jest celem samym w sobie?

Próby Bogusława Schaeffera to utwór, który jest pretekstem do rozważań na temat scenicznych kreacji, aktu twórczego i znaczenia sztuki w życiu człowieka. Nasz Reżyser pragnie, by treścią teatru był teatr, powtarza, że powinien on opowiadać o możliwościach człowieka, który go stworzył, który żyje w teatrze, dla teatru, z powodu teatru… Ale o tym wszystkim najlepiej opowie sam spektakl, w którym nie zabraknie humoru, ironii, błyskotliwych dialogów i żywiołowych sytuacji.

Szczegóły

Opis obyczajów III

Komedia

W programie do spektaklu „Opisu obyczajów” w Teatrze STU (1990r.) pisałem: "Cykl ten będzie trwał tak długo, aż wyczerpie się interesujący materiał u autora; warto bowiem dzisiejszemu Polakowi przyjrzeć się epoce saskiej, epoce przedrozbiorowej, epoce, w której stanowiliśmy sami o sobie i porównać owe obyczaje z dzisiejszymi."

Słowa napisane początku lat dziewięćdziesiątych, tkwiły we mnie każąc myśleć nad kolejnym „Opisem”, bo materiał autora, do którego od czasu do czasu wracałem, kusił swoją, mądrością, pięknością i śmiesznością. W tym spektaklu postanowiłem zderzyć namiętności Jędrzeja Kitowicza, (wspomagając się trochę Henrykiem Rzewuskim i fragmentami jego „Pamiątek Soplicy”) z relacjami obcokrajowców zwiedzających nasz kraj w czasach stanisławowskich. Te dwa ścierające się punkty widzenia w stosunku do Polski i natury Polaka są kanwą tego spektaklu. Z tego sporu wynika wiele - gorycz, śmiech, przerażenie, ból, czułość, głupota, niedorzeczność, mądrość, tkliwość; bo to wszystko toczy ze sobą nieustanny bój. W Polsce wczoraj i dziś.

Szczegóły

Dzienniki

Dramat

„Dzienniki” w sposób ironiczny, cyniczny i z humorem opowiadają losy autora, który w dyskusji ze sobą samym podejmuje dialog z tradycją kultury polskiej. Komentuje bieżące wydarzenia polityczne dotyczące Polski i jej miejsca w Europie oraz świecie. Styl pracy powoduje, iż "Dzienniki" są zapisem poszukiwania własnej tożsamości oraz sensu własnej indywidualności...

Nigdy żaden naród nie potrzebował bardziej śmiechu, niż my dzisiaj. I nigdy żaden naród nie rozumiał śmiechu - jego roli wyzwalającej. Ale śmiech nasz dzisiejszy już nie może być śmiechem żywiołowym, czyli automatycznym - musi to być śmiech z premedytacją, humor stosowany na zimno i z powagą, musi to być najpoważniejsze zastosowanie śmiechu do naszej tragedii. Ten śmiech dyktowany strasznymi koniecznościami powinien by objąć nie tylko świat wrogów, ale przede wszystkim nas samych i w tym co mamy najdroższego.

Witold Gombrowicz "Dzienniki" 1954

Szczegóły

Komeda

Dramat

Spektakl poświęcony wybitnemu polskiemu kompozytorowi Krzysztofowi Komedzie Trzcińskiemu jest próbą przyjrzenia się krótkiemu, aczkolwiek intensywnemu życiu muzyka – przedwcześnie zakończonemu przez niespodziewaną i absurdalną wręcz śmierć. Osią dramaturgiczną sztuki są spotkania Komedy z wybitnymi osobowościami jego epoki (Roman Polański, Marek Hłasko, Janusz Morgenstern, Jerzy Skolimowski), które okazały się kluczowe dla jego losów. Jednak historia Komedy to nie tylko jazzowa widokówka z artystycznego świata. Figura artysty – zmarłego na emigracji – pozwala spojrzeć z dzisiejszej perspektywy na zmiany, jakie zachodzą w polskiej kulturze i w sferze wolności wypowiedzi artystycznej.

W spektaklu o Komedzie nie zabraknie muzyki: Aranżując jam session oparte na tematach muzycznych kompozytora chcielibyśmy przypomnieć odbiorcom teatralnym szeroki dorobek twórczy Krzysztofa Trzcińskiego, którego nie wyczerpuje istniejąca w powszechnej świadomości wiedza o kilku filmach, do których muzykę skomponował. Podejmując próbę rekonstrukcji archiwalnych nagrań Komedy, zaproponujemy rodzaj dźwiękowej sesji, w której żywy plan wykonawczy zderzy się z oryginałami – mówi Lena Frankiewicz.

Występują aktorzy Teatru IMKA w Warszawie i Teatru Nowego w Łodzi.

Spektakl prezentowany w ramach współpracy Teatru Nowego oraz Teatru IMKA - DuoPolis Kulturalne Warszawa-Łódź.

Szczegóły

Wiele demonów

Dramat

Spektakl na podstawie książki Jerzego Pilcha pod tym samym tytułem w adaptacji Mikołaja Grabowskiego.

lch przenosi nas w tuż postalinowskie czasy lat pięćdziesiątych, do Sigły, położonej - jakże by inaczej - na ukochanym przez autora luterskim Śląsku Cieszyńskim.
Do miasteczka – ku powszechnemu zdumieniu – zjeżdża Jula Mrakówna ze swym katolickim narzeczonym. Kto ją przenocuje? Bo przecież nie wstrząśnięty ojciec, pastor Mrak! Co stało się z jej siostrą Olą, w tajemniczy sposób zaginioną? Żeby ją chociaż porwali esbecy, ale towarzysz Goniec zaprzecza! Czy miejsce jej pobytu wskaże Fryc Moitschek, który nawet jak nie był stuprocentowym cudotwórcą – miał dar? Kim jest mężczyzna w czarnym owerolu, który wszedł do willi świętej pamięci doktora Nieobadanego i nie wyszedł?

Dawkując czytelnikom sekrety i - po części sensacyją - intrygę, Pilch zagląda zarówno do domów jak i do głów swych bohaterów, bywa tyleż czuły i delikatny, co pikantny i bezlitosny, dowodząc, że człowiek sam sobie zagraża, a jak człowiek sam sobie zagraża - nie ma gorzej…Z charakterystycznym „pilchowym” humorem snuje zwykłe-niezwykłe historie mieszkańców Sigły, a zewsząd słychać, ten co zawsze, głęboki i majestatyczny oddech kosmosu nad dachem.

Ów „oddech” – pytania o sens życia, śmierci, wiary, Boga, miłości, cierpienia, o sens wielu demonów, które nasze historie opowiadają – unosi się nad całą powieścią, pełną niezapomnianych sytuacji, wysnuwanych często z pozornie nieznaczącego zdarzenia. Chichoczemy czytając jak pan Naczelnik usiłuje pocałować w rękę histerycznie niechetną temu starkę Zuzannę, jak ucztują i kłócą się nad trumną pana Wzmożka, której nie sposób wynieśc z domu, jak grają na grzebieniach i butelkach: Tango zatrata. Tango bakelit i tango szkło.

Niepostrzeżenie, raz po raz, ten chichot zmienia się w charkot, śmiech więdnie nam w gardłach, także przy zaskakującym, niesamowitym zakończeniu powieści. Nie ma już tamtego świata. I naszego też kiedyś nie będzie. Nas nie będzie. Nie chcemy tego wiedzieć, choć każdy musi się wreszcie z tym zmierzyć. I Pilch swoją ważną, całkiem niewesołą książką–księgą w przejmujący sposób nam w tym pomaga.

W spektaklu występują aktorzy Teatru IMKA w Warszawie i Teatru Nowego w Łodzi.

Spektakl prezentowany w ramach współpracy Teatru Nowego oraz Teatru IMKA - DuoPolis Kulturalne Warszawa-Łódź.

I jest tak, że wreszcie rozumiesz starych pisarzy, którzy pisali o niepojętej rozpaczy zostawienia wszystkiego. Pożegnaj sosnę na piaszczystym wzgórzu, pożegnaj smagłe ciało, pożegnaj hokej, pożegnaj sztruksową marynarkę – teraz rozumiesz; tysiąc razy lepiej było, jak się nie rozumiało. Żyjesz? Tak jest! Umieranie zaczęło się na dobre.

Spektakl prezentowany w ramach współpracy Teatru Nowego oraz Teatru IMKA - DuoPolis Kulturalne Warszawa-Łódź.

Szczegóły

Słownik Ptaszków Polskich

Tragikomedia

Krzysztof Materna rozpoczął próby spektaklu opartego na opowiadaniu „Słownik Ptaszków Polskich”. Powstanie spektakl w znakomitej obsadzie – o klanach językowych w czasach, gdy całe grupy społeczne porozumiewają się językami zrozumiałymi wyłącznie dla siebie, a niezrozumiałymi dla innych, co uniemożliwia komunikację w „życiu plemiennym”.

Punktem wyjścia do najnowszych obserwacji mutującej polszczyzny, która sprawia, że Polacy nie wiedzą co do siebie mówią, stało się dla Krzysztofa Materny opowiadanie Jakuba Morawskiego, nagrodzone na konkursie satyrycznego miesięcznika „Chimery”. - Morawski ma słuch na polszczyznę absolutny – mówi Krzysztof Materna – Stawia nam zasadnicze pytania: czy język polski jest w dalszym ciągu narzędziem naszej komunikacji czy może rozbija naszą językową tożsamość? Czy chcemy się słuchać nawzajem skoro się nie rozumiemy? Pracując nad spektaklem, zadajemy sobie również pytanie, czy nieprawdopodobna liczba językowych nieporozumień nie stanowi poważnego zagrożenia dla naszego społeczeństwa, którego rozwiązaniem może być zbiorowa terapia.

W czasach w których żyjemy, w których nie wiemy w jakich czasach żyjemy, coraz trudniej jest się porozumieć. Języki złożone z tych samych niby wyrazów wydają się chcieć coraz bardziej ze sobą kłócić i rozmijać, jakby już dały sobie spokój z możliwością porozumienia. „Słownik Ptaszków Polskich” chce mówić o tym jak skłócona wielojęzyczność nie zbiega się w żadną komunikację, a rozmowy między postaciami powodują coraz większą przestrzeń rozmijania się.

Spektakl przeznaczony dla widzów dorosłych.

Szczegóły

ONLINE I "OŚCI" I premiera rejestracji

Dramat

Obejrzenie transmisji jest całkowicie darmowe, jeśli jednak chcieliby Państwo wesprzeć Teatr Soho, prosimy o wybranie dowolnej kwoty wsparcia.
Link do wydarzenia: --> KLIKNIJ TUTAJ


Możliwe, że nie uzyskamy tego, czego chcemy, a zamiast tego dostaniemy coś zupełnie innego wręcz niepożądanego, coś, czego wolelibyśmy uniknąć – pisał Zygmunt Bauman w swojej książce „Płynny lęk”. Miał na myśli ludzkie działania podejmowane w celu okiełznania wszechobecnego lęku lub przeżycia spełniania w teraźniejszości, nie w przyszłości. Ignacy Karpowicz „przyłapuje” swoich bohaterów w takim właśnie momencie: podjęcia działania, przeformułowania dotychczasowego życiowego porządku po to, by spróbować spełnić się teraz, zaraz albo by okiełznać lęk. Ich przedsięwzięciom towarzyszy poczucie porażki, katastrofy, zaskoczenia, zadziwienia. „Królikom jest fajnie. Zanim pojawią się konsekwencje fajności, lądują w potrawce.”, powie jedna z bohaterek. Co wydarza się z tymi, których los nie pokrywa się z losem królika? O czym zaczną śnić, gdy odwrócą się na chwilę od tego, co zbudowali do tej pory? Kto niespodziewany pojawi się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stał ktoś inny?

Epizody, wyzwania i lęki poszczególnych bohaterów krzyżują się ze sobą, spotykają, mijają i wypierają. Co zrobić? Czego chwycić i nie puszczać? Jesteś lewicowcem czy prawicowcem, zadają sobie pytanie bohaterowie. Czy ta magma przypadku, dezorientacji i chwytanej panicznie ideologii to wszystko, na co przedstawiciele inteligenckiej klasy średniej mogą się zdobyć? Czy odbijemy się głową od samodzielnie wzniesionego muru?

Szczegóły

Marleni

Dramat

Marleni – czyli Marlena Dietrich i Leni Riefensthal. Thea Dorn, autorka sztuki, nazywa je „pruskimi diwami o blond włosach niczym stal”. Były niemal rówieśniczkami, obie urodziły się w Berlinie, obie zaczynały karierę filmową w latach 20-tych w Niemczech. To wtedy się poznały i od tej chwili mówiono o nich jako zupełnych przeciwieństwach. Później Marlena wyjechała do Ameryki i w czasie wojny zagrzewała do walki amerykańskich żołnierzy walczących z nazizmem, Leni natomiast kręciła propagandowe filmy na zlecenie NSDAP .
W spektaklu – inaczej niż w rzeczywistości – diwy mają okazję spotkać się raz jeszcze, po kilkudziesięciu latach, w noc śmierci Dietrich. W tej nieco surrealistycznej, chwilami groteskowej i zabawnej historii, Dorn pokazuje, że wbrew wszelkim pozorom łączy je zastanawiająco wiele.
Ten do tej pory nie grany w polskich teatrach tekst na scenę lubelskiego Teatru Starego przeniesie wybitny reżyser i aktor Mikołaj Grabowski. W rolach Marleny Dietrich i Leni Riefensthal naprzeciwko siebie staną Iwona Bielska i Grażyna Dyląg, po raz pierwszy od 40 lat, kiedy to spotkały się na planie kultowego filmu Andrzeja Żuławskiego „Na srebrnym globie". Pierwsza z nich została potem słynną "Wilczycą", aktorką filmów Wojciecha Smarzowskiego i gwiazdą scen polskich - m.in. Teatru Stu, Narodowego Starego Teatru i Teatru im. J. Słowackiego. Druga, zatrzymana przez stan wojenny po tamtej stronie żelaznej kurtyny, rozwijała swoją karierę w Niemczech i Austrii, gdzie pracuje jako aktorka teatralna i filmowa oraz wykładowczyni na uczelniach teatralnych.

Szczegóły

Marleni

Dramat

Marleni – czyli Marlena Dietrich i Leni Riefensthal. Thea Dorn, autorka sztuki, nazywa je „pruskimi diwami o blond włosach niczym stal”. Były niemal rówieśniczkami, obie urodziły się w Berlinie, obie zaczynały karierę filmową w latach 20-tych w Niemczech. To wtedy się poznały i od tej chwili mówiono o nich jako zupełnych przeciwieństwach. Później Marlena wyjechała do Ameryki i w czasie wojny zagrzewała do walki amerykańskich żołnierzy walczących z nazizmem, Leni natomiast kręciła propagandowe filmy na zlecenie NSDAP .
W spektaklu – inaczej niż w rzeczywistości – diwy mają okazję spotkać się raz jeszcze, po kilkudziesięciu latach, w noc śmierci Dietrich. W tej nieco surrealistycznej, chwilami groteskowej i zabawnej historii, Dorn pokazuje, że wbrew wszelkim pozorom łączy je zastanawiająco wiele.
Ten do tej pory nie grany w polskich teatrach tekst na scenę lubelskiego Teatru Starego przeniesie wybitny reżyser i aktor Mikołaj Grabowski. W rolach Marleny Dietrich i Leni Riefensthal naprzeciwko siebie staną Iwona Bielska i Grażyna Dyląg, po raz pierwszy od 40 lat, kiedy to spotkały się na planie kultowego filmu Andrzeja Żuławskiego „Na srebrnym globie". Pierwsza z nich została potem słynną "Wilczycą", aktorką filmów Wojciecha Smarzowskiego i gwiazdą scen polskich - m.in. Teatru Stu, Narodowego Starego Teatru i Teatru im. J. Słowackiego. Druga, zatrzymana przez stan wojenny po tamtej stronie żelaznej kurtyny, rozwijała swoją karierę w Niemczech i Austrii, gdzie pracuje jako aktorka teatralna i filmowa oraz wykładowczyni na uczelniach teatralnych.

Szczegóły

Ości

Dramat

Możliwe, że nie uzyskamy tego, czego chcemy, a zamiast tego dostaniemy coś zupełnie innego wręcz niepożądanego, coś, czego wolelibyśmy uniknąć – pisał Zygmunt Bauman w swojej książce „Płynny lęk”. Miał na myśli ludzkie działania podejmowane w celu okiełznania wszechobecnego lęku lub przeżycia spełniania w teraźniejszości, nie w przyszłości. Ignacy Karpowicz „przyłapuje” swoich bohaterów w takim właśnie momencie: podjęcia działania, przeformułowania dotychczasowego życiowego porządku po to, by spróbować spełnić się teraz, zaraz albo by okiełznać lęk. Ich przedsięwzięciom towarzyszy poczucie porażki, katastrofy, zaskoczenia, zadziwienia. „Królikom jest fajnie. Zanim pojawią się konsekwencje fajności, lądują w potrawce.”, powie jedna z bohaterek. Co wydarza się z tymi, których los nie pokrywa się z losem królika? O czym zaczną śnić, gdy odwrócą się na chwilę od tego, co zbudowali do tej pory? Kto niespodziewany pojawi się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stał ktoś inny?

Epizody, wyzwania i lęki poszczególnych bohaterów krzyżują się ze sobą, spotykają, mijają i wypierają. Co zrobić? Czego chwycić i nie puszczać? Jesteś lewicowcem czy prawicowcem, zadają sobie pytanie bohaterowie. Czy ta magma przypadku, dezorientacji i chwytanej panicznie ideologii to wszystko, na co przedstawiciele inteligenckiej klasy średniej mogą się zdobyć? Czy odbijemy się głową od samodzielnie wzniesionego muru?

Szczegóły