Halina Rowicka - zdjęcie

Halina Rowicka

7,9 / 10

29 oddanych głosów

Data urodzenia:
15-09-1951 (69 lat)

Polska aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna.

Tuż przed ukończeniem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie wystąpiła w spektaklu dyplomowym Wojciecha Młynarskiego Bo takie mamy życie... reżyserowanym przez Kazimierza Rudzkiego (1973) u boku Wiktora Zborowskiego, Marii Winiarskiej, Mieczysława Hryniewicza i Anny Chodakowskiej. Jej debiutem scenicznym była rola Ismeny, córki Edypa i Jokasty, siostry Antygony, Polinika i Eteokla w tragedii Sofoklesa Antygona (1973) w reżyserii Adama Hanuszkiewicza na scenie Teatru Narodowego, z którym była związana w latach 1973–1985. Występowała później także w teatrach warszawskich: Nowym (1986–1992), Ochoty (1988, 2001).

Po raz pierwszy trafiła na kinowy ekran jako podporucznik Emilia Horak w dramacie wojennym Andrzeja Konica W te dni przedwiosenne (1975) z Leonardem Pietraszakiem. Zaskarbiła sobie sympatię najmłodszej widowni występując w Teatrze Telewizji w cyklu barokowych baśni Bajki pana Perrault (1974) jako Czerwony Kapturek, Śpiąca królewna, Kopciuszek i królewna w przedstawieniu Kot w butach.

Kiedy aktorka Joanna Pacuła opuściła Polskę i zrezygnowała z dalszej pracy w serialu Dom, została zastąpiona przez Halinę Rowicką, która w latach 1982–2000 grała bohaterkę Ewę Szymosiuk-Talar, żonę Andrzeja.

Często występuje w:
Spektakle z udziałem tego aktora:

A miał być cud / ONLINE

Muzyczny

Co się stało z naszą miłością?

Mogą siebie zapytać Anna i Franciszek – bohaterowie nowej sztuki Teatru Mazowieckiego – spektaklu poetycko-muzycznego „A miał być cud”, którego scenariusz powstał na kanwie tekstów Agnieszki Osieckiej. A ona jak nikt inny umiała pisać o miłości – nie tylko tej wielkiej, pierwszej, ale i tej dojrzałej, znudzonej rutyną dnia codziennego, tęskniącej za szaleństwem i porywami wielkich namiętności. Osiecką można nazwać mistrzynią w wynajdywaniu poezji w prozie życia, w inteligentnym łączeniu tego, co wzniosłe i poważne, z tym co niskie i zwyczajne. Może jednak, koniec końców, to właśnie ta codzienność jest czymś najważniejszym? Kiedy po latach bycia razem wydaje nam się, że życie z kimś innym byłoby lepsze i wspanialsze, nagle okazuje się, że chcemy być z tą lub z tym właśnie – w znanej, czasami nieciekawej, ale bliskiej zwyczajności. Tak właśnie jak Anna i Franciszek – już niemłodzi, znający na wylot swoje słabostki, często irytujący siebie nawzajem, drażliwi, ale mimo wszystko ze sobą, obok siebie. Czasami tylko tęsknota nas gna, coś w sercu gra, kiedy chce się lecieć, uciec i szaleć, kiedy chce się powiedzieć słowami piosenki Osieckiej – „uciekaj moje serce”.

Szczegóły