Ewelina Grzechnik - zdjęcie

Ewelina Grzechnik

9,5 / 10

13 oddanych głosów

Aktorka Warszawskiego Centrum Pantomimy, zobaczyć ja można w spektaklach "Gogol", "Marcel", "Agua de Lagrimas" wystawianym w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.
Spektakle z udziałem tego aktora:

Wieczór Etiud Warszawskiego Centrum Pantomimy

Pantomima

W wieku XX sztuka pantomimy stała się teatrem autonomicznym, całkowicie niezależnym od innych form scenicznych. Pod koniec lat 40-tych ubiegłego wieku wielki mim Marcel Marceau stworzył serię etiud pantomimicznych „Pantomimes de style”, które stały się wzorem języka i zasad tej sztuki dla wielu przyszłych pokoleń. Identyfikacja aktora mima z emocjami, uczuciami, osobami, otaczającym go światem oraz interpretacja zjawisk w nim zachodzących, to istota współczesnej pantomimy.
Od wielu lat w Warszawskim Centrum Pantomimy powstają krótkie formy teatralne realizowane przez aktorów Teatru Warszawskiego Centrum Pantomimy oraz adeptów Studia Pantomimy.
Zapraszamy Państwa na Wieczór pantomimy, podczas którego zaprezentujemy różnorodne oblicza sztuki teatru poza słowami. Dla części etiud będzie to wykonanie premierowe, co nasze spotkanie z Państwem czyni dla nas jeszcze bardziej wyjątkowym.

Bartłomiej Ostapczuk

Występują: Ewelina Grzechnik, Paulina Staniaszek, Renata Birska, Małgorzata Watras, Magdalena Kultys, Gabriela Całun, Aleksandra Batko, Maja Rękawek, Maciej Jan Kraśniewski, Bartłomiej Ostapczuk.
Opieka artystyczna: Bartłomiej Ostapczuk
www.mimowie.pl

Szczegóły

Wieczór etiud

Pantomima

Program zbudowany jest z etiud osób uczących się w Warszawskim Centrum Pantomimy pod opieką Bartłomieja Ostapczuka. Podczas spektaklu zaprezentowane zostaną pomysły studentów, którzy zdecydowali się wyrażać poprzez sztukę jaką jest pantomima. Wierzymy ze esencję teatru pantomimy stanowią emocje i ich znaczenie, wrażliwość i wyobraźnia artysty oraz odpowiedni warsztat aktorski. Sztuką natomiast jest świadome milczenie prezentowane w czytelnej postaci.

Szczegóły

Gogol

Pantomima

Tego śnieżnego poranka Rene postanowił, że przed pójściem do biura zajrzy, choć nadkładając drogi, do krawca Jacquesa. Nie może już dłużej sam cerować swojego płaszcza, znoszonego do ostatniej niteczki. Ta wizyta zmieni bieg jego życia. Jednak nie sprawi tego świetliste spojrzenie córki krawca, młodziutkiej Pierrette… powód jego cierpienia jest dużo bardziej błahy niż to… przynajmniej według wszystkich tych, którzy go otaczają.

Spektakl "Płaszcz" w reżyserii Marcela Marceau, którego premiera odbyła się w 1951 roku, przeszedł do historii jako jeden z najważniejszych mimodramów zbiorowych.
Od tego czasu przedstawienie, wznawiane wielokrotnie zawsze wystawiane było niemal w nie zmienionej formie. Trudno było więc oprzeć się wrażeniu, że spektakl stał się w dużym stopniu sztuką muzealną.

W 2014 roku postanowiliśmy wraz z reżyserem Lionelem Menard ponownie odbyć tą podróż. Inspirowani twórczością Mikołaja Gogola chcemy zatrzymać się przy tych samych pytaniach i co ważne, podjąć ryzyko dostosowania tej sztuki do naszej epoki.

Pragniemy odkryć ten mimodram raz jeszcze, analizując od nowa jego estetykę, przebudowując opowieść, zmieniając kompozycję muzyczną oraz kostiumy. Podążając za rozważaniami na temat uniwersalności sztuki pantomimy, staramy się ukazać ,że główne zasady inscenizacji Marcela Marceau oraz poruszane w spektaklu tematy są ponadczasowe.

Szczegóły

Agua de lagrimas

Pantomima

Pan Jacobson jest leciwym i doświadczonym mistrzem perfumiarskim, dobrym i pilnym rzemieślnikiem, nie obdarzonym jednak iskrą wrodzonego talentu. Cieszy się uznaniem od czasu stworzenia swojego najbardziej uznanego zapachu,który zresztą nie jest jego dziełem, ale jego zmarłej małżonki.

Ale niestety, moda przemija, a wraz z nią sława tego perfumiarza, który nie nadąża już za duchem czasu.

Pewnego dnia puka do jego drzwi Frollo, osobnik tak paskudny że aż przerażający, który w zamian za nocleg i posłanie, proponuje mu zajęcie się obejściem.

Chcąc poświęcić się bez reszty tworzeniu nowego zapachu, pan Jacobson z radością przyjmuje tę jakże korzystną propozycję, która pozwala mu nie zadręczać się przyziemnymi sprawami podczas tworzenia i komponowania.

« Jakież to dziwne – myśli pan Jacobson – jeśli na takim legowisku nawet pies nie miałby odwagi się położyć, a ten Frollo sprawia wrażenie, jakby nigdy nie widział tak kolorowego nakrycia ».

Czy trzeba było przystawać na tę propozycję? Teraz już za późno...

W jaki sposób z kompletnego marazmu, interes pana Jacobsona w kilka miesięcy rozkręci się tak, że wszyscy mieszkańcy wioski będą walczyć aby powąchać jego najnowsze zapachy.

Co kryją w sobie te nowe, urzekające perfumy? Dlaczego one właśnie są coraz bardziej upajające i odurząjące ?
Czyżby ten paskudny Frollo, podobny do tłustego kocura, skrywał jakąś wielką tajemnicę?
Dlaczego... jak to możliwe, że od czasu pojawienia się tego człowieka, wzbudzającego wstręt w całej wiosce, los jej mieszkańców tak bardzo się odmienił ?
Czy ktoś ma o tym jakiekolwiek pojęcie ?
A jak wyjaśnić niespodziewane zniknięcie młodej Marie?
Nikt co prawda o tym nie mówi...a tymczasem w podziemiach sklepu Frollo myśli o tym bez przerwy dnami i nocami, niemal w taki sposób... jakby... jakby....

Szczegóły

Marcel

Pantomima

„Marcel” to hołd złożony nieżyjącemu już największemu mimowi i nauczycielowi Lionela Ménarda - Marcelowi Marceau.
Reżyser przywołuje wątki z życia Marceau: lata szkolne, pierwszą miłość, młodzieńcze zauroczenia i plany na przyszłość.
​Wszystko to zostaje zweryfikowane przez koszmar wojny. Spektakl jest opowieścią o marzeniach, o konsekwencji w dążeniu do celu. To także afirmacja sztuki, która mimo tragizmu historii, śmierci i przeciwnościom losu, zwycięża nad niepamięcią.

Piękne, głęboko wzruszające przedstawienie, porywająca koncepcja artystyczna czytelnie pokazująca myśl inscenizacyjną i przesłanie, wspaniale zagrane przez Bartłomieja Ostapczuka w roli Marcela i cały zespół. Pozostaje w pamięci – pisano o spektaklu.

Jest styczeń 1991 kiedy prezentuję Marcelowi Marceau swoją etiudę reżyserską.
Ma to być krótki mimodram opowiadający o życiu lokalnej szkoły na przedwojennej wsi.
- Jak ją zatytułowałeś? zapytał
- "Klasa", proszę pana.
Doskonale pamiętam tę ciszę, która zapadła, Mistrz wrócił myślami do swojego dzieciństwa, przeczuwał u kresu tej pięknej epoki tragiczny ciąg dalszy. Wojna miała wszystko unicestwić.
-"Lionel, byłoby dobrze gdyby na końcu tej sztuki dzieci dorosły, potem postarzały się i wtedy przypomniały sobie o straconych złudzeniach z młodości."
To musiało bardzo leżeć mu na sercu, bo długo zachęcał mnie do kontynuowania tej pracy.
Aby oddać mu hołd, wskakuję do tej rzeki... wyobrażam sobie jego przenikliwe spojrzenie i lekki uśmiech.
"Klasa" nazywa się dzisiaj "MARCEL", Panie Marceau, wyruszamy...

Lionel Menard

Szczegóły