Bartosz Budny - zdjęcie

Bartosz Budny

9,0 / 10

83 oddanych głosów

Wiek: 34 lat

Spektakle z udziałem tego aktora:

Krzesiwo

Dla dzieci

Przedstawienie Jarosława Kiliana, z muzyką Grzegorza Turnaua, powstało w oparciu o jedną z najpiękniejszych baśni Andersena. Adaptacja dokonana przez Hannę Januszewską należy do klasyki literatury dramatycznej dla dzieci. To poetycka opowieść o odwadze w dążeniu do spełnienia marzeń, miłości i sile wyobraźni. Śpiewogra została zrealizowana w planie lalkowym. Inspiracją dla scenografii stały się wycinanki Hansa Christiana Andersena.

Przedstawienie przeznaczone dla widzów od lat 4.

Szczegóły

Rokcy Babloa

Dramat

„Rokcy Babloa” to autorski spektakl Teatru Alatyr inspirowany filmem „Rocky” oraz biografią Sylvestra Stallone'a – obecnie gwiazdy i ikony Hollywoodu, kiedyś początkującego aktora dorabiającego jako bileter w kinie. Jego niskobudżetowy film bokserski, do którego scenariusz napisał w ciągu trzech dni, na 49. ceremonii wręczenia Oskarów dostał 10 nominacji i 3 statuetki. Świat zakochał się w historii o pięściarzu – amatorze, który stanął do walki o tytuł mistr świata z aktualnym championem. Hasło na plakacie filmu brzmiało: Miał szansę jak jeden do miliona.

Stallone swoją okazję wykorzystał. Czy każdy może odnieść sukces na jego miarę? Fabuła, warstwa muzyczna, przebieg akcji i występujące w przedstawieniu postaci nie są przeniesieniem na scenę filmowego obrazu. Uwaga twórców skupia się na wpływie jaki „Rocky” wywarł i wywiera na kino, społeczeństwo i poszczególnych ludzi - opowiadając własną, uniwersalną historię.

Historię nas, którzy robimy ten spektakl.
Historię naszych zwycięstw i porażek.

Spektakl zrealizowany w ramach rezydencji w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Spektakl otrzymał dofinansowanie ze środków Miasta Stołecznego Warszawa.

Szczegóły

Don Juan

Dramat

Oto on - uwodziciel wszech czasów z latawcem zamiast serca. Inteligentny łowca wrażeń z naturalną skłonnością, by ulegać wszystkiemu, co go pociąga. Uwodzi, zniewala, kłamie, grzeszy. Ledwo zdołał uprowadzić z klasztoru Donnę Elwirę, a już planuje kolejną zdobycz i erotyczne chuligaństwa – porwanie zakochanej w innym niewiasty, uwiedzenie hożych wieśniaczek Karolki i Małgośki. Czy bezbożnik znajdzie w sobie odwagę, by stanąć twarzą w twarz ze Śmiercią?

Spektakl łączy historię słynnego Molierowskiego kochanka ze światem filmów Ingmara Bergmana. Dlatego motywy niewierności, miłosnej udręki i zwątpienia w istnienie metafizycznego ładu uzupełniają się, a spotkanie filmowej narracji ze stylistyką wykorzystującą lalki wkłada komedię Moliera w nieco inny kontekst.

Szczegóły

Trzej Muszkieterowie

“Trzej muszkieterowie” to powieść, która stała się dla nas pretekstem do cofnięcia się w czasy dzieciństwa - gdzie naszymi miejscami zabaw nie były wzgórza XVI-wiecznego Paryża, ale podwórka z kilkoma drzewami, piaskownicą i pordzewiałym trzepakiem.

Każdy spektakl ma być wyzwaniem - dlatego zaledwie dwóch aktorów odgrywa osiemnaście postaci. Żeby utrudnić zadanie, dodajemy muzykę graną na żywo na tuzinie instrumentów (przez jedną osobę); na scenę rzucamy też scenografa, który na żywo przygotowuje kolejne rekwizyty, kostiumy i lalki. W opowieści o tym jak dzielny d’Artagnan usiłuje zostać jednym z królewskich muszkieterów kryje się dla nas pochwała zabawy i fantazji, historia o lojalności względem przyjaciół, tęsknota za czasami, w których nie było nic złego w noszeniu krótkich spodenek i bieganiu po dachach garaży.

Szczegóły

Aktorzy koszalińscy, czyli Komedia Prowincjonalna

Dramat

BAŁTYCKI TEATR DRAMATYCZNY IM. JULIUSZA SŁOWACKIEGO W KOSZALINIE

Piotr Ratajczak po raz kolejny próbuje zrekonstruować w teatrze film z nurtu kina moralnego niepokoju. Opowiadał już uwspółcześnioną wersję Wodzireja i Bohatera roku, teraz przyszedł czas na Aktorów prowincjonalnych Agnieszki Holland. To dobry tytuł dla teatru bo reżyserka przyglądała się w nim rozgoryczonej i zawiedzionej mikrospołeczności. Artyści ze sceny na uboczu, anonimowi, niespełnieni aktorzy, ze swoimi ambicjami, nałogami i udrękami stawali się w tym filmie lustrem podstawionym polskiemu społeczeństwu na chwilę przed kryzysem 1980 roku.

Do prowincjonalnego miasta przyjeżdżał reżyser z Warszawy, miał ze słabym miejscowym zespołem wystawić Wyzwolenie Wyspiańskiego. Wszyscy cieszą się, że będzie sukces, że Polska o nich usłyszy. Kamera zagląda za kulisy, widzi lokalne układy i gry personalne, demaskuje nieprzygotowanego, lekceważącego prowincję reżysera- karierowicza, pokazuje jak marzenia zamieniają się w beznadzieję, jak główny bohater przegrywa walkę o ważną rolę, o “myślenie” i “sprawę” w teatrze. Piotr Ratajczak namówił koszaliński zespół, który nie boi się o sobie mówić: jesteśmy prowincjonalnym teatrem, działającym naprawdę na uboczu, z daleka od teatralnego centrum, na radykalny rachunek sumienia, na wywleczenie na scenę prywatności. Owszem, opowiada się tylko lekko uwspółcześniona historia z filmu Holland, ale przede wszystkim słuchamy prywatnych narracji zespołu. Aktorzy mówią za siebie, zdradzają, jak trafili do Koszalina, jak wygląda praca tutaj i co im w życiu wyszło a co nie.

Opowiadają o rozbitych związkach, nałogach, wypadkach, braku wiary w siebie, no i o swoim stosunku do chałturzących na prowincji młodych reżyserów. Śmiejemy się z teatralnych anegdot, z konfliktu charakterów, rozziewu między codziennością życia w teatrze a planami stworzenia widowiska o potencjale festiwalowym. Bohaterem przedstawienia nie jest jak u Holland jeden aktor walczący z inercją grupy, tylko cała gromada aktorska, działająca na scenie niczym antyczny chór. I bardzo szybko orientujemy się jako widzowie, że koszalińscy aktorzy nie opowiadają o sobie tylko o Polakach AD 2018, że nasze życie też jest takie, tylko zorganizowane w innej scenografii. Wygłupiamy się w nim i płaczemy na przemian.

Spektakl Piotra Ratajczaka będąc opowieścią o kondycji polskiego aktora, o realiach uprawiania sztuki na prowincji pokazuje również pęknięcia w naszym społeczeństwie, choroby, które dotyczą nas wszystkich. Paradoksem tej realizacji jest, że opowiadając o klęsce, niespełnieniu i niedosycie przebojem podbija polskie sceny i festiwale.

Może więc tak właśnie trzeba w teatrze?

Szczegóły