Anna Dzieduszycka - zdjęcie

Anna Dzieduszycka

6,7 / 10

26 oddanych głosów

Aktorka. Współpracuje m.in. z Teatrem Powszechnym w Warszawie.
Spektakle z udziałem tego aktora:

Oda do radości

Dramat

Wojtkowi Ziemilskiemu rozgłos przyniósł spektakl-wykład zatytułowany „Mała narracja” opowiadający o jego dziadku, Wojciechu Dzieduszyckim, i o kontrowersjach wokół ujawnienia jego współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa przez IPN. „Oda do radości” to trzeci, po „Małej narracji” (2010) i „Come together” (2017) spektakl Ziemilskiego w Studio. Ten ceniony reżyser, autor i twórca instalacji performatywnych, w których ważną rolę odgrywa konceptualne myślenie, namysł nad językiem, wspólnotą i sceniczną fikcją, w najnowszym spektaklu powraca do tematu dziedzictwa.

Mam kuzynkę. Nazywa się Anna Dzieduszycka. Jest daleką krewną i nie znam jej dobrze. Podobno była u nas w domu, kiedy byłem mały. Anna jest aktorką – grała w kilku spektaklach na polskich scenach (m.in. w Teatrze Powszechnym), a jej rolę w krótkometrażowej Sukience (2020) wyróżniono nagrodą dla najlepszej aktorki na festiwalu na Rhode Island. Film jest na nominowany do Oscara.

Kojarzę jej rodziców: ojciec jest religijnym tradycjonalistą, a matka – ateistką i racjonalistką.

Opisując to wszystko, myślę o problemie, z którym od dawna się mierzę: to dziedzictwo. Dziedziczenie przedmiotów, nosów, rąk, cech, wartości. To problem szlachetnych rysów i zachowań, dobrych i złych domów.

Chciałbym, żeby Anna o tym opowiedziała.

Anna jest osobą niskorosłą. Choć sama nie cierpi tego określenia. Samą siebie określa jako karlica.

Będzie to spektakl o tym, co nas wiąże, co otrzymujemy w spadku, z czego się wyzwalamy, a co w nas tkwi. O wzorcach – urody, zachowania, “kultury osobistej”. O budowaniu swojego świata.

W jej opowieści Annie towarzyszyć będzie trójka aktorów Studio.

Wszyscy czworo specjalnie do tego spektaklu zrobili sobie dokładne badania genetyczne.

Szczegóły

Wściekłość

Dramat

„Gniew będziecie wykrzykiwać to w jedną, to w drugą stronę, niezależnie od tego, jakiego sortu jesteście i jacy wściekli jesteście”.

Elfriede Jelinek zaczyna pisać Wściekłość po zamachu w redakcji pisma „Charlie Hebdo” oraz po zabiciu czterech klientów sklepu z żywnością koszerną. Tym, którym mówi we Wściekłości jest indywidualny głos, najczęściej jednak jest to „my”, które płynnie przechodzi ze strony ofiar na stronę bojowników.
„Zabijcie wszystkich, którzy nie są wami! To raczej proste przesłanie. Ludzie je słyszą i słuchają, a potem nie ma wyjścia, bo jest za późno. Rzeźnia ruszyła. Podniosła się wrzawa, podniosły się krzyki, reszta już się nie podniesie”.

Stajemy się ofiarami narcystycznego, oślepiającego gniewu samozwańczych bojowników, którzy głoszą, że ich los jest losem świata. Osieroceni po wielokroć – przez ojca, matkę, ojczyznę, własność i kierunek – osierocają innych. Dlatego też ciągle zmienia się i zlewa perspektywa mówiących: zorkiestrowana wściekłość, która likwiduje wszelkie wątpliwości i wszelki bezwład, stwarzając pewność i reguły gry. Pewne jest, że Jelinek napisała sztukę, która stała się smutną prognozą rzeczywistości, która trwa. „Mogłabym pisać Wściekłość w nieskończoność” - mówi Jelinek.

Spektakl dla widzów dorosłych.

Szczegóły